“Sprawa puszczania bąków”

14 April 2011 - 21:45 Komentarzy: 2

“Puszczanie bąków”

Geneza problemu

Jakie jest puszczanie bąków każdy wie, widzi i czuje. Bąka można puścić w domu, na dworze, w samochodzie – może to nieco wyższa szkoła jazdy, ale nie niemożliwa. Oczywiście mam tutaj na myśli puszczanie bąków-zabawek, które najpierw trzeba rozkręcić, a następnie puścić, żeby te kręciły się jak najdłużej same… No właśnie, do niedawna wydawało mi się, że jest to zabawa z grupy tych prostych “jak budowa cepa” i każdy, ale to każdy jest w stanie prawidłowo puścić bączka, niemniej moje dociekania były dalekie od smutnej prawdy.

 

Poszukiwanie odpowiedzi

Od czasu do czasu korzystam z tej zabawy podczas moich występów i już nie raz i nie dwa przydarzyło mi się, że dziecko po otrzymaniu bączka, nie miało bladego pojęcia co z nim zrobić! Wiecie co z tym zrobić? – pytałem z niedowierzaniem. – Przecież to zwykłe bączki! Niestety, czasem nawet po przedstawieniu instrukcji, dzieci nie potrafiły puścić bąka. Widok zagubionego podczas konkursu dziecka, które nie radzi sobie z bąkiem – proszę Pana to nie działa! – jest, cóż… bezcenny. Przy pierwszej takiej sytuacji nie zwróciłem na nią uwagi, ale kiedy podobne epizody powtórzyły się drugi, trzeci i czwarty raz, zacząłem zastanawiać się dlaczego tak się dzieje?

Dzieci XXI wieku potrafią bez problemu włączyć SWÓJ komputer, podłączyć go do internetu, po którym serfują z gracją delfina pluskającego się w Morzu Śródziemnym. Potrafią też pisać setki SMS-ów dziennie, ale “coś za coś”, umiejętność gry w Ogame lub Farmę pozbawiła je daru posługiwania się bączkami. Tutaj nasuwa się odkrywcza teoria klauna Harego, że świat rozwija się w zawrotnym tempie, a dzieci te “stare” i proste zabawki wyrzucają w kąt, ponieważ zawsze można mieć “wypasionego” interaktywnego pieska. Od razu po tej myśli pojawia się następna, “na Boga! czy ja już jestem taki stary?” I cóż… muszę pogodzić się z tym, że lat mi nie ubywa, a wręcz przeciwnie, i dawno już przestałem być na zabawkowym TOP’ie.

Tak wiec, podsumowując, dzieci coraz rzadziej schylają się (bo przecież przed komputerem to niewygodne) po zabawki, które nie mówią, nie tańczą, nie można przez nie wysłać SMS’a. Wolą zastąpić je komputerem, telewizorem i telefonem. Na pewno część rodziców jest dumna za swojej pociechy, która w wieku 6 lat wysłała swojego pierwszego SMS’a, jednak czy aby na pewno jest to powód do dumy? Śmiem powątpiewać w to tak, jak w koniec świata w 2012 roku. I puentą będzie moja rada, żeby bawić się ze swoimi dziećmi zabawkami z “naszego” dzieciństwa, ponieważ niejednokrotnie dają one więcej przyjemności z zabawy niż jakiś plastikowy robot “made in Tajwan“.

Łukasz “Hary” Harazim

Odpowiedzi: 2 do wpisu ““Sprawa puszczania bąków””

  1. Jacol napisał(a):

    A Franek potrafi! A ma 2 lata.

  2. admin napisał(a):

    Od razu widać, gdzie dba się o wychowanie dziecka :)

Zostaw odpowiedź

Musisz się zalogować aby móc komentować.